“Rysuję od kiedy nauczyłam się trzymać kredki i ta umiejętność była dla mnie od zawsze tak naturalna, jak oddychanie” – Ewa Sroka!!!

“Rysuję od kiedy nauczyłam się trzymać kredki i ta umiejętność była dla mnie od zawsze tak naturalna, jak oddychanie” – Ewa Sroka!!!

TATTOO-MAP: Ewa, Ewa, Ewa… ile to już lat dziarasz :)?

EWA SROKA: Zawodowo tatuowaniem zajmuję się od trzech lat, więc stosunkowo krótko. Ciągle staram się podnosić sobie poprzeczkę i przy każdej możliwej okazji podglądam pracę tych, od których mogę nauczyć się czegoś nowego.

TATTOO-MAP: Popraw mnie jeśli się mylę, ale z tego, co wiem, studiowałaś na naszej łódzkiej ASP, tak? Chyba słuszny jest więc wniosek, że plastyka – rysowanie, malowanie zawsze było Ci bliskie

EWA SROKA: Rysuję od kiedy nauczyłam się trzymać kredki i ta umiejętność była dla mnie od zawsze tak naturalna, jak oddychanie. Oczywiście, warsztat trzeba było szlifować, więc dosyć szybko pojawił się pomysł na zdawanie do liceum plastycznego. Moja mama – przekonana, że po tego rodzaju szkole jedyną uczelnią, która mnie przyjmie będzie właśnie ASP i że jest za wcześnie na tak radykalne ograniczenie kierunków rozwoju – postawiła wtedy weto. Rysowałam więc na marginesach zeszytów, a po lekcjach na kursach i kółkach plastycznych ostatecznie i tak trafiłam na łódzką akademię. Mama z kolei doceniła mój upór i chociaż nie wybucha entuzjazmem na widok kolejnych moich tatuaży, to właśnie ona zasponsorowała mi moją pierwszą maszynkę (dzięki, Mamo!).

TATTOO-MAP: No i skąd taki wybór? Co prawda, wydaje mi się, że jest on jednym z najrozsądniejszych po kierunkach plastycznych (choć nie stanowi specjalizacji – co może być – chyba – niestety kwestią czasu), ale nie znaczy to, że jest to oczywista droga. Dlaczego tatuowanie?

EWA SROKA: Zawsze marzył mi się wolny zawód, w którym mogłabym realizować się twórczo. Pamiętam, że tatuowanie przeszło mi kilkukrotnie przez myśl, ale potwornie bałam się, że coś komuś schrzanię. Miałam poza tym masę innych pomysłów – kształciłam się jako projektant produktu, rysowałam komiksy, łapałam różne zlecenia jako grafik. W agencji reklamowej wytrzymałam dwa miesiące. Wymagano tam ode mnie permanentnej twórczej biegunki i byłam wkurzona na to, jak wiele pracy z założenia trafiało do kosza. Zaraz potem, jeszcze studiując, wylądowałam w gamedevie, gdzie przez ponad trzy lata siedziałam przy biurku i śmigałam rysunki do gier komputerowych. Polubiłam tę branżę, sama jednak nie byłam zapalonym graczem i czułam, że to wciąż nie to. Pewnego dnia zobaczyłam w internecie zdjęcie tatuażu, który wyglądał jak namalowany tuszem na skórze i to był początek mojej fascynacji tego rodzaju pracami. Wreszcie znalazłam coś, co naprawdę chciałam robić.

TATTOO-MAP: Jak wspominasz swoje początki w tym zawodzie, w jakich właściwie okolicznościach stawiałaś swoje pierwsze kroki i co z perspektywy czasu wspominasz, jako najtrudniejsze, najcięższe w tym całym procesie?

EWA SROKA: Nie miałam żadnych znajomości w branży, nie miałam nawet jednego tatuażu, a to nie były czasy, kiedy studia szukały praktykantów. Czytałam więc na internetowym forum rady, jak zacząć tatuować i nawet trafiłam na taką, żeby lepiej zapuścić wąsy i spróbować w branży porno. W końcu nabywając swój drugi tatuaż (przy pierwszym zadałam chyba wszystkie pytania, jakie najbardziej wkurzają tatuatorów) z drżącym serduszkiem i rysunkami pod pachą zapytałam o możliwość odbycia praktyki w studiu i tak trafiłam pod skrzydła Dantego (dzięki, Dante!). Najtrudniej było mi znieść presję, jaką sama na siebie nakładałam, kiedy przychodzili do mnie zupełnie obcy ludzie po coś na całe życie, a mnie nie mogła drgnąć ręka. Wiadomo, że na początku czasem jednak drżała i to wywoływało u mnie ogromny stres. Uzyskanie efektu ekspresji, którym od początku byłam zafascynowana, również okazało się trudniejsze niż sądziłam, bo aby wytatuować chlapnięcie wyglądające jak maźnięte mimochodem, to jednak nadal trzeba powoli i cierpliwie wbijać tusz miejsce przy miejscu.

TATTOO-MAP: A czy dziewczyna – tatuator ma inaczej, szczególnie na początku? Trudniej / łatwiej, czy może już teraz, w tych czasach nie ma to absolutnie żadnego znaczenia?

EWA SROKA: Moim zdaniem płeć ma dużo mniejsze znaczenie, niż chęć rozwoju, pokora czy cierpliwość. Bez tych cech posiadanie penisa nic nie pomoże. Poza tym, ja zawsze dobrze czułam się w tzw. męskich branżach i zupełnie nie przeszkadzało mi, że w moim pierwszym studiu jako jedyna kobieta od razu rzucałam się w oczy. Obecnie pracuję w Ładnych Rzeczach, gdzie mamy stuprocentowo babski skład i też jest ok. Tatuujących kobiet jest zresztą coraz więcej, więc chyba nie budzimy już takiej sensacji, jak kiedyś.

TATTOO-MAP: Tworzysz prace na pierwszy rzut oka typowo kobiece, lecz wiem, bo sama widziałam, że Twoimi klientami są również mężczyźni, stylistyka, którą się posługujesz wbrew pozorom okazuje się bardzo elastyczna. A mowa tu oczywiście tzw. stylu akwarelowym, bardzo malarskim, gdzie kolor niejednokrotnie wymyka się konturom i gdzie dominują z reguły żywe, różnorodne kolory – istna feeria barw. Czy w ten sposób można przedstawić wszystko?

EWA SROKA: Być może jest temat, który w tym stylu nie wyglądałby dobrze, ale na ten moment żaden przykład nie przychodzi mi do głowy. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli coś nadaje się do wytatuowana w ogóle, to również można to wykonać w akwareli. To, czy tatuaż będzie odbierany jako męski czy damski zależy w głównej mierze od motywu i doboru barw. Pewnego rodzaju popularność przyniosły mi motyle we wszystkich kolorach tęczy, stąd też przewaga kobiet wśród moich klientów i pytania o kolejne tęczowe tatuaże. To się jednak powoli zmienia, a im więcej “męskich” prac zamieszczam w internecie, tym więcej mężczyzn przekonuje się do tego stylu i daje mi szanse na następne “męskie” prace. Według facebookowych statystyk proporcja płci osób śledzących moje poczynania jest do siebie bardzo zbliżona, więc może niebawem odzwierciedli się to w moim kalendarzu i pozbędę się łatki osoby tatuującej jedynie kobiece wzory.

TATTOO-MAP: A jakie są Twoje ukochane motywy, takie które wykonujesz z największą przyjemnością?

EWA SROKA: Jestem kociarą, więc kocham kocie motywy i to mi się chyba nigdy nie znudzi, ale też z chęcią wykonuję psie portrety, czy jakiekolwiek inne zwierzęta. Niedawno tatuowanie truskawki sprawiło mi wielką frajdę, więc jeśli są na sali wegetarianie czy weganie chcący ozdobić się jakimś owocem lub warzywem to serdecznie zapraszam (mięsożerców też zapraszam). Zawsze bardzo lubiłam rysować ludzi – sylwetki, twarze, detale anatomii. Dość długo bałam się je tatuować, ale na szczęście to również powoli się zmienia. Jestem w trakcie wykonywania dość dużej pracy z erotycznym motywem, więc pewnie zaskoczę osoby przyzwyczajone do oglądania w mojej galerii słodkich zwierzątek i nie zdające sobie sprawy, ile bezeceństw mam pochowanych po szufladach.

TATTOO-MAP: A czy istnieją takie, o których już nie możesz słyszeć? Wiem, że wielu tatuatorów musi mierzyć się z tą uciążliwą powtarzalnością i zamiłowaniem klientów do pinteresta… Lubię o to pytać, bo zawsze żywię nadzieję, że jeśli istnieje taka lista, a potencjalny klient przeczyta wywiad, najdzie go może jakaś refleksja ?

EWA SROKA: Unikam tatuowania łapaczy snów, znaków nieskończoności, piórek z ptaszkami i feniksów. Staram się przekonać klienta, żeby nie szukał wzorów w internecie, tylko zastanowił się, co jest dla niego ważne i z tego czerpał inspirację. Powoli przedawkowuję też róże, ponieważ przestają być dla mnie wyzwaniem i wykonując je zwyczajnie się nudzę, a jednak tatuator zajarany swoją pracą to dużo lepszy tatuator.

TATTOO-MAP: Zastanawiałaś się, co byś obecnie robiła, gdyby nie tatuaże?

EWA SROKA: Prawdopodobnie dalej byłabym grafikiem w branży gier, a gdyby już mnie to zmęczyło to rzuciłabym wszystko i popłynęła na morze. Zresztą rejs dookoła Europy, a potem przez Atlantyk nadal mi się marzy.

TATTOO-MAP: Wiem, że masz bardzo dużo pracy, niedawno wróciłaś do naszej rodzinnej Łodzi, za którą wiem, że tęskniłaś. Powiedz mi proszę, co robisz, kiedy nie pracujesz, co jeszcze zajmuje Cię w wolnych chwilach? ?

EWA SROKA: Jestem uzależniona od żeglarstwa. Od dziecka pływam po Mazurach, ale kocham też być wykołysana przez morze. Uwielbiam spokój, jaki można odczuć, kiedy wokół widać tylko falującą wodę i bezkresne niebo. Nie ma wtedy znaczenia niewyspanie czy niezmieniona od dwóch dni koszulka. Telefony są poza zasięgiem, a problemy gdzieś daleko za linią horyzontu.

 


 

All photo content was taken from Ewa Sroka’s Social media:

Ewa Sroka fanpage: https://www.facebook.com/ewasrokatattoo/

Ewa Sroka Instagram: https://www.instagram.com/ewasrokatattoo/

Ładne Rzeczy Tattoo and Piercing : https://www.facebook.com/ladnerzeczytattoo/

Ładne Rzeczy Tattoo and Piercing Instagram: https://www.instagram.com/ladnerzeczy_tattoo/

About Maria Smigiel

The first time I set foot in a "tattoo studio", I was 15 years old. This is when my tattoo adventure begun. Fortunately, some time later, I met people to whom, I can confidently call true artists, even if my opinion of artists have been met with a rather large dose of skepticism, as I am strongly against calling just any tattooist an artist . What tattoos do I like the most? Those Good ones. Although I admit that my favourite style is neo-traditional and traditional. After holding the tattoo machine for the first time, I concluded that my first choice of history of art module at university was a much suited career path as apposed to a tattoo artist. For years, I have had the pleasure to surround myself with extremely talented people, not only those who are breaking the conventions, but also the negative stereotypes. These talented people have an incredible amount of knowledge to share. This brief explanation certainly does not reflect in full how truly talented and remarkable these People are, but it gives me the opportunity to introduce to you, those whom I admire before we get to know them a little better.