“Osoby, które trafiają pod moją igłę są odpowiedzią na moje wiadomości, które wysyłam w świat w postaci rysunków:) tak działa przyciąganie” – Katarzyna Krutak – postać, która swoją pracą i całą sobą absolutnie oczarowuje!

“Osoby, które trafiają pod moją igłę są odpowiedzią na moje wiadomości, które wysyłam w świat w postaci rysunków:) tak działa przyciąganie” – Katarzyna Krutak – postać, która swoją pracą i całą sobą absolutnie oczarowuje!

TATTOO-MAP: Kasiu, kiedy zaczęła się Twoja przygoda z tą branżą? Ile to już lat można śledzić Twoje poczynania?

KATARZYNA KRUTAK: Witaj 🙂 Zaczął się czwarty rok mojej przygody z tatuażem. Dokładnie nie pamiętam daty, wiem, że było to jakoś w październiku, a w Red Barry zaczęłam pracę w następnym roku – w lipcu.

TATTOO-MAP: zastanawiałam się, w jaki sposób przeprowadzić z Tobą rozmowę… Bynajmniej nie chodzi tu o brak pomysłów na nią, a przeciwnie – ilość wątków, które miałabym ochotę z Tobą poruszyć. Pamiętam, że zetknęłam się z tym, co tworzysz, nie wiedząc chyba jeszcze, że jesteś tatuatorką. To było już jakiś czas temu, a Twoje prace niosły ze sobą bardzo ważny, niezmiennie aktualny przykaz. Mówię tu o poszanowaniu przyrody, hołdzie jej składanym, miłości do i trosce o każdą formę życia. Angażowałaś się w różne projekty i sama je tworzyłaś. Opowiesz mi coś o tym, co robiłaś, zanim jeszcze zajęłaś się tatuażem, co to np. było La Bruja Project?

KATARZYNA KRUTAK: Tak, to prawda… Przyroda gra we mnie niezmiennie tę samą melodię. Zanim złapałam za maszynkę w moim życiu przeważało malarstwo i grafika, której tematyka była powiązana z naturą. Angażowałam się też w działania Vege Inicjatywy w Bielsku, były to działania na rzecz zwierząt i promowanie kuchni roślinnej. Razem z Alicją Czerwińską założyłyśmy projekt “Zwierzęcość”. Było to połączenie mojego malarstwa i jej wykładów – wszystko w tematyce zwierząt hodowlanych. Wykłady dotyczyły wiedzy na temat wyjątkowości tych zwierząt i zwrócenia uwagi na przedmiotowe traktowanie z przyczyn braku świadomości ludzi. Kolejnym już moim wymysłem był projekt czysto artystyczny, do którego inspirację dawały mi odległe kultury i motyw kobiety jako matki ziemi, która jest twórcza i płodna, rodzi i zabiera życie. La bruja Project zrodził się w czasie mojego mieszkania z przyjaciółmi w lesie. Motyw kobiety oraz przyrody zawsze był mi bliski. Używałam kolorystyki czerwono-czarnej. Podobał mi się minimalizm i kontrast w tym zestawieniu. Podłożem była tektura, która nadawała klimat podobny do starego szarego papieru, jednocześnie był to rodzaj recyklingu, ponieważ kartony znajdowałam na śmietnikach 🙂 Do nazwy projektu zainspirowała mnie piosenka z filmu Frida, La bruja to z hiszpańskiego “wiedźma”. Wiedźma czyli kobieta posiadająca wiedzę. “La bruja” brzmi bardzo melodyjnie i tak zostało 🙂

TATTOO-MAP: Skąd w ogóle pojawił się u Ciebie taki pomysł, aby sięgną po maszynkę i swoje prace tworzyć nie tylko na papierze? Jak w ogóle wspominasz swoje początki w tej branży?

KATARZYNA KRUTAK: Tatuowanie było jednym z moich marzeń, częścią mojego planu, sposobu na życie. Chciałam mieć wolny zawód, który pozwoli mi na podróżowanie. Wcześniej zajmowałam się ilustracją, malarstwem i grafiką. Zaczynając “La Bruja Project” już wtedy myślałam o możliwości przeniesienia prac na skórę, poszukiwałam więc drogi ku temu, dzięki Winiolowi – tatuatorowi z Lublińca – nadszedł ten moment, w którym udało mi się rozwinąć drugie skrzydło i odlecieć ku wymarzonej wolności. Moja przygoda zaczęła się dzięki moim grafiką, które umieszczałam na swoim fanpage. To właśnie Winiol napisał do mnie, że podobają mu się moje prace i chciałby wytatuować jedną z nich. Zgodziłam się i poprosiłam w zamian o przyuczenie. To były moje pierwsze kontakty z maszynką. Winiola odwiedziłam jeszcze kilka razy w jego studiu w Lublińcu, skumplowaliśmy się i mamy kontakt do teraz. Bardzo dużo mu zawdzięczam:) Potem tatuowałam już w domu, za symboliczną kwotę, znajomych i ich znajomych i tak się uczyłam i przecierałam szlaki:) Potem otworzyło się Red Berry we Wrocławiu, o czym dowiedziałam się od Łukasza Sokołowskiego, napisałam do Red Berry i po tygodniu okazało się, że zostałam przyjęta. Spakowałam plecak i przeprowadziłam się do Wrocławia:) Dalej już się potoczyło szybciej.

TATTOO-MAP: wydaje mi się, że wcale nie trzeba zbyt wiele o Tobie wiedzieć, by zorientować się, jak mocny związek z naturą odczuwasz i jak znaczący element stanowi ona w Twoim życiu i pracy. Widać to nawet po Twoich projektach – tworzonych na brązowym papierze, kawałkach tektury, drewnie… W Twoich pracach przede wszystkim pojawiają się zwierzęta, w kolażowych przedstawieniach zarysowuje się więź człowieka z przyrodą. Wydaje mi się, że codzienna praca w tej branży, branży wiążącej się z odpowiadaniem na oczekiwania klienta, wcale nie odciągnęła Twojej uwagi, lecz dała możliwość jeszcze lepszego wyrażania siebie, mam rację?

KATARZYNA KRUTAK: Tak, to prawda, czuję duży związek z przyrodą, mam wrażenie, że ta tematyka mnie karmi i nadaje sens wszystkiemu, co robię. Jednocześnie działa to tak, że jeśli robi się coś szczerze, od siebie, to wysyła się tę energię w świat i odpowiadają na nią ludzie, którzy czują to tak samo. Stąd moja praca z klientami jest dopełnieniem, a nie czymś, co mogłoby mnie odciągać od tego, co lubię robić. Osoby, które trafiają pod moją igłę są odpowiedzią na moje wiadomości, które wysyłam w świat w postaci rysunków:) tak działa przyciąganie…

TATTOO-MAP: a powiedz mi, co jeszcze Cię inspiruje? Twoje prace mają niesamowity klimat, ale i samą formę. Patrząc na nie mam całą przeplatankę skojarzeń – od awangardowych kolaży- w tym plakatów, poprzez ilustracje ze starych bajek, jakąś swoistą ludyczność, kulturę afrykańską czy pierwotność…

KATARZYNA KRUTAK: Dużo inspiracji dało mi miejsce, w którym mieszkałam. Wraz z przyjaciółmi mieszkaliśmy w domku pod lasem, to tam doświadczyłam czegoś w rodzaju powrotu do korzeni. Wychowałam się na wsi w Buczkowicach. W dzieciństwie miałam możliwość doświadczania przyrody na co dzień, mieszkałam blisko lasu, gdzie spędzałam bardzo dużo czasu. Z rówieśnikami bawiliśmy się tylko poza domem, nie było siedzenia przed telewizorem lub komputerem, jak teraz robią dzieci. Myślę, że czas dzieciństwa ukształtował we mnie tę wrażliwość i miłość do przyrody. Odległe kultury i folklor zawsze mnie pociągały, choć moja wiedza w tym zakresie nie jest duża, same doświadczanie wizualne zatrzymywały mnie i hipnotyzowały swoim bogactwem przejawiającym się w zdobnictwie i różnorodności szat, sposobami upinania fryzur, malowaniem twarzy i ciała, tańcem, muzyką, poszanowaniem przyrody… Obecnie, z inspiracjami u mnie jest tak, jak w czasie podróży w nowe miejsca, idziesz ulicą lub idziesz ścieżką w lesie i pojawiają się obrazy, ludzie, z którymi rozmawiasz, wszystko, co nas otacza mówi do nas. Jeśli jest się otwartym, to przyjmuje się ten przekaz, informacje, które niesie dla nas wszechświat. Dlatego może tyle wątków pojawia się u mnie, jest to fuzja wszystkiego, co lubię. Próbuję spleść to w jeden warkocz. Daje mi to dużą radość, lubię eksperymentować i nie lubię rutyny, jest to u mnie widoczne nie tylko w twórczości, ale i w życiu. Zmiany niosą rozwój, tylko trzeba się na nie otworzyć i dać się ponieść 🙂

TATTOO-MAP: A kolorystyka? Pojawiają się w nich również inne barwy, ale zdecydowanie dominuje czerń i czerwień – co jest takiego w tych barwach, że tak je sobie upodobałaś?

KATARZYNA KRUTAK: Kolor czerwieni i czerni towarzyszył mi bardzo długo. Gdy sięgam pamięcią wstecz, to nie przypominam sobie żeby było to coś, co sobie zaplanowałam. Podobał mi się ten kontrast w zestawieniu z kolorem tektury. Wydaje mi się, że te dwa kolory mają w sobie coś z “pierwotności”. Są to barwy jedne z pierwszych, jakimi się posługiwano, czerń pozyskiwano z sadzy, a czerwień z ochry. Połączenie tych kolorów zobaczyłam też u Agnieszki Młotkowskiej. Byłam wtedy w Warszawie u Marcina Surowca na tatuażu. Przyznaję się, że nie wiedziałam kim jest Aga i co robi, a zestawienia kolorów zobaczyłam w wystroju mieszkania/pracowni. Zestawienie tych kolorów towarzyszyło aranżacji kuchni, toalety, a w pracowni wisiały duże plakaty. Poczułam jak krew pulsuje szybciej i rozgrzewa mi dłonie:) był to zachwyt z głębi serca. Był to czas, kiedy już robiłam swoje projekty, ale nie zapomnę tej chwili utwierdzenia się w wyborze drogi, którą sobie wtedy obrałam. Z czasem kolorystyka ta osiągnęła szczyt, poczułam jakby nasycenie i zaczęłam się rozglądać na nowo, eksperymentować, tak zaczęły pojawiać się inne kolory i kolaż w moich pracach. Ścinki starych materiałów i mieszane techniki nadały nowy rytm i kierunek moim pracom, postanowiłam wtedy zamknąć stare, a otworzyć się na nowe.

TATTOO-MAP: Praca tatuatora jest bardzo absorbująca, każdy z nich to podkreśla – praca w studio, projekty, wyjazdy, konwencje… Wiem, że swego czasu bardzo angażowałaś się w różnego rodzaju działania na rzecz zwierząt, popierałaś i wspierałaś liczne inicjatywy, w tym działania np. Otwartych Klatek. Czy praca tatuatora pozostawia Ci jeszcze na to czas, a może tym bardziej dostarcza dodatkowych narzędzi? – jak wiadomo, wbrew różnym stereotypom, branża tatuatorska zrzesza ogrom ludzi, którzy utożsamiają się z podobnymi ideami, nie bez powodu powstają benefity typu „tatuaże zamiast futra”.

KATARZYNA KRUTAK: Tak, to prawda, pracując w studio czas jest bardziej ukierunkowany na działania w branży, guest spoty, konwenty, praca w studio. Zawsze jednak udawało mi się godzić pracę z inicjatywami. Praca ta daje mi dużo radości, tak samo, jak organizowane benefity. Jakiś czas temu odeszłam z Voice of Ink, wróciłam w moje rodzinne strony. Decyzja ta była związana z nowymi rzeczami, z którymi chcę ruszyć. Dała mi możliwość bycia bardziej elastyczną, choć Voice of Ink było dla mnie jak rodzina i nie było mowy o przepracowaniu, wszystko działo się w zgodzie z samym sobą i szacunkiem do pracy. Jednak moim marzeniem zawsze były podróże, to był jeden z powodów, dla którego chciałam zacząć tatuować, dodatkowo jest teraz ten czas, w którym jeden fach udało mi się opanować na tyle, że daje mi satysfakcję, poczucie pewności i radości. Uważam, że uświadomienie sobie tego, to moment, w którym życie pokazuje nam, że najwyższa pora poświęcić więcej czasu na inne rzeczy, które zeszły na drugi plan w imię rozwijania się w świecie tatuażu. To jak misje, które są do zrobienia 🙂 jedna się wypełniła, czas na inne, ale wszystko jest jednym stałym ciągiem, w którym zmieniają się tylko priorytety po to, by móc się rozwijać dalej.

TATTOO-MAP: Jak myślisz, co byś obecnie robiła, czym byś się zajmowała na co dzień, gdybyś nie sięgnęła po maszynkę?

KATARZYNA KRUTAK: Myślę, że ten czas, w którym tatuowałam intensywnie, był czasem, który miałam na to przeznaczyć. Nie zastanawiałam się nad tym, co mogłabym robić innego, bo czułam wtedy w 100 %, że jestem we właściwym miejscu i że chcę to robić w taki sposób. Jednak myślę, że teraz przyszedł ten czas, w którym mogę zacząć spełniać się także na innych płaszczyznach. W moim życiu pojawia się na nowo ilustracja, malarstwo, podróże i kilka rzeczy, które pewnie w swoim czasie – gdy dojrzeją, będą się odsłaniać i mam nadzieję, cieszyć odbiorców 🙂

 


 

All photo content was taken from Katarzyna Krutak’s Social media:

Katarzyna Krutak fanpage: https://www.facebook.com/katarzyna.krutak

Katarzyna Krutak Instagram: https://www.instagram.com/katarzynakrutak/

Ink Miners Tattoo Collective : https://www.facebook.com/inkminerstattoo/?pnref=lhc

 

About Maria Smigiel

The first time I set foot in a "tattoo studio", I was 15 years old. This is when my tattoo adventure begun. Fortunately, some time later, I met people to whom, I can confidently call true artists, even if my opinion of artists have been met with a rather large dose of skepticism, as I am strongly against calling just any tattooist an artist . What tattoos do I like the most? Those Good ones. Although I admit that my favourite style is neo-traditional and traditional. After holding the tattoo machine for the first time, I concluded that my first choice of history of art module at university was a much suited career path as apposed to a tattoo artist. For years, I have had the pleasure to surround myself with extremely talented people, not only those who are breaking the conventions, but also the negative stereotypes. These talented people have an incredible amount of knowledge to share. This brief explanation certainly does not reflect in full how truly talented and remarkable these People are, but it gives me the opportunity to introduce to you, those whom I admire before we get to know them a little better.