“Nie wyobrażam sobie w tym momencie innego zajęcia, któremu mógłbym się tak poświęcić” – i całe szczęście, bo obok prac Marcina Sokołowskiego nie da się przejść obojętnie!

“Nie wyobrażam sobie w tym momencie innego zajęcia, któremu mógłbym się tak poświęcić” – i całe szczęście, bo obok prac Marcina Sokołowskiego nie da się przejść obojętnie!

TATTOO-MAP: Marcin, ile to już lat można śledzić Twoje poczynania?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Cześć .. hmmm ogółem, to ciężko powiedzieć, ile czasu, miałem z początku wiele przerw i nie było takiej ciągłości w tym wszystkim. Oprócz tatuowania miałem też inne prace, na które musiałem poświęcać większość swojego czasu, aby się utrzymać, trudno stwierdzić dokładnie, ile tego się nazbierało… Ciężko też nazwać się tatuatorem wykonując jeden tatuaż w miesiącu, z doskoku, w domu Nie uważam, że tamta wiedza, którą nabyłem w jakiś sposób mi pomogła, a wręcz utrudniła wszystko – nabrałem złych nawyków, które ciężko było później wyrzucić z siebie. Tak naprawdę, swój staż liczę od około 5 lat … Wtedy cała moja uwaga skupiła się w tym właśnie kierunku. Najwięcej doświadczenia natomiast zdobyłem po wylocie do Anglii, wtedy wszystko powoli jakoś zaczęło iść do przodu.

TATTOO-MAP: Jest tyle dziedzin plastycznych, tyle przeróżnych zawodów, rodzajów rzemiosła, dlaczego akurat to? Skąd u Ciebie wziął się pomysł, żeby zacząć tatuować?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Sam pomysł tatuowania przyszedł sam z siebie … Zawsze starałem się mieć ciągle coś wspólnego z rysunkiem. Co do samych początków, całe moje zainteresowanie wzięło się od pierwszego tatuażu, który sobie zrobiłem.. w tamtym okresie było to dla mnie coś całkowicie nowego i świeżego, lecz w mieście, z którego pochodzę nie było wiele miejsc, w których mógłbym się dopytać o to, co i jak… więc postanowiłem kupić swoją pierwsza maszynkę i zacząłem próbować coś wydłubać na swoich nogach… Nie przyniosło to zbytnio wspaniałego rezultatu 🙂 hehe jak można sobie wyobrazić. Po jakimś czasie . i licznych próbach zdobycia jakiejś wiedzy w tym temacie, miałem okazję chwilkę popracować z moim kolegą, który aktualnie prowadzi studio Aerograffiti. On też popychał mnie w tym kierunku, co dużo mi dało w tamtym okresie .. zacząłem też jeździć na swoje pierwsze konwenty i obserwować wielu artystów pod czas ich pracy. Co do samego pomysłu, czemu tatuaż ? Ciężko wytłumaczyć, czemu akurat taki odłam sztuki.. jest to wolny zawód, pozwalający na wiele…świetną sprawą jest to, że możesz zarabiać na czymś, co sprawia ci wielką przyjemność. Nie wyobrażam sobie w tym momencie innego zajęcia, któremu mógłbym się tak poświęcić. Myślę, że każdy człowiek chciałby pracować w zawodzie, w którym będzie się spełniał, i nie będzie musiał iść „za karę” do pracy 🙂

TATTOO-MAP: A same początki? Jak je wspominasz? Miałeś wtedy jakieś swoje wzorce – tatuatorów, w których byłeś zapatrzony?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Same początki, jak już wspomniałem wcześniej, były dość trudne, miałem też duże wsparcie ze strony rodziców, co jest dość nietypową sprawą dla naszego zawodu :D… było wiele trudności, lecz patrząc na to w tym momencie, wspominam wszystko pozytywnie. Do wszystkiego było trzeba dochodzić samemu i nic nie było podane na tacy, to też dodawało determinacji do tego, aby się nie poddawać i starać się iść do przodu, trzeba się było bardzo namęczyć, aby uzyskać jakąś pomoc czy też wcisnąć się gdzieś na jakąś praktykę do salonu. Dostęp do całej wiedzy technicznej: jak wbić, na jakim napięciu najlepiej pracować i wiele innych pytań, był dość ograniczony, ale myślę, że każdy tatuator miał takie same problemy z początku. Teraz wszystko jest o wiele łatwiejsze. Najbardziej rozwojowym okresem dla mnie było rozpoczęcie współpracy w studio INKPIRE, które w tamtym czasie prowadził Jakub Hendrix Gołębiewski.. i tak naprawdę on dał mi najwięcej cennych porad, które coś ruszyły w tym wszystkim i za które jestem naprawdę wdzięczny… Gdyby nie to, na pewno byłoby o wiele trudniej. Co do wzorców, wiadomo z początku było tego sporo, fascynowałem się wieloma artystami w świecie tatuażu tak, jak i w malarstwie, zostali oni do dziś moimi faworytami. Do dziś mogę się inspirować artystami takimi, jak René Magritte, Max Ernst czy sam Zdzisław Beksiński, za dużo, aby teraz to wymieniać… Co do rozwiązań technicznych, wiadomo każdy musi szukać sposobu na siebie, lecz bardzo przydatne są wyjazdy na konwenty tatuażu oraz guest-spoty, na których można zawsze się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi artystami, co daje nam możliwość rozwoju w tym kierunku.

TATTOO-MAP: Tworzysz niesamowite prace, bardzo spójne stylistycznie, zakorzenione w realizmie, lecz bardzo graficznie potraktowane. Niezwykle charakterystyczna dla Twoich prac jest ilość czerni, jaką używasz. Mam wrażenie, że czasem zajmuje ona nawet 70% pracy i myślę, że jest to bardzo ryzykowne rozwiązanie. Mówiąc ryzykowne, mam na myśli niezwykle trudne, wymagające dużych umiejętności, wyważenia, bo zrobić czarną, nieczytelną plamę umie każdy. Wydaje mi się, że wymaga to też odwagi… Skąd pomysł na właśnie takie rozwiązania i jak należy tworzyć tego typu kompozycje, na co zwracasz szczególną uwagę?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Dziękuję za miłe słowa :D…Od zawsze interesowałem się realizmem i z niego czerpałem najwięcej inspiracji do swoich prac.. na samym początku próbowałem wszystkiego, lecz to jednak realizm sprawiał mi od zawsze najwięcej przyjemności… Bardzo lubię mieszać graficzne elementy i bawić się dużymi kontrastami, co można zauważyć. Staram się zawsze coś pozmieniać, aby tatuaż jaki wykonuję nie był tylko realistyczną kopią odwzorowaną ze zdjęcia.. staram się miksować style i dorzucać coś od siebie . Co do używania czarnego hmm, to wszystko zależy też od kondycji skóry, na jakiej pracuję… To tak naprawdę robi to dużą robotę… Aby uzyskać ładny kontrast, karnacja powinna być jasna… Niestety dość mocno opalona skóra nie będzie już tak dobrze kontrastowała z czerniami.. Wolę na ciemniejszej karnacji przedstawić tatuaż w bardziej łagodny sposób. Jak można zauważyć… Lubię czasem wykonać tatuaż bardziej minimalistyczny i ograniczyć go niemal do formy negatywu. Oczywiście to też zależy od formy pracy, jaką wykonuję. Innym razem cudownie jest pobawić się detalem. Każda z form tych prac sprawia mi wiele frajdy…Sam sposób tatuowania w takiej stylistyce przyszedł z czasem, po prostu zaczęło mi się to podobać, lecz jestem też otwarty na czysty realizm .Wracając do używania czerni w moich pracach, klienci przestają się bać takich rozwiązań i starają się, w dużej mierze, dać mi wolną rękę, co do kompozycji jak i samej stylistyki wykonywanego tatuażu. Jest to bezcenna możliwość ciągłego rozwoju. Na pewno będę w dalszym ciągu szukać czegoś innego i starać się próbować nowych rzeczy. Uważam to za wielki plus wykonywania naszego zawodu, pozwala nam to uniknąć pewnej monotonii oraz daje wielka frajdę z pracy.

TATTOO-MAP: Twoje zamiłowanie do czerni jest ewidentne i bardzo konsekwentne. Prześledziłam galerie Twoich prac i znalazłam tylko nieliczne przykłady tatuaży, gdzie pojawia się kolor. Z Twojej poprzedniej wypowiedzi wnioskuję jednak, że nie masz zamiaru zamykać się w pewnych konwencjach i nic w przyszłości nie jest wykluczone, w tym kolor, zgadza się?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Co do kwestii koloru, kiedyś wykonywałem takie prace, a raczej starałem się je wykonywać :)… Lecz jakoś nie odnalazłem się w tym zbyt dobrze, sam nie wiem czemu. Czasem, do tej pory przygotowując projekt, umieszczam w nim sporo elementów w kolorze, zaś koniec końców przy wykonywaniu tatuażu zamieniam to na odcienie szarości. Strasznie podobają mi się tak samo kolorowe, mocno kontrastowe prace, jak i czarno szare … Co do kwestii klientów, oczywiście, ciągle chcą dodawać jakieś lekkie kolorowe akcenty, jak i namawiają mnie do wykonania całkowicie kolorowych prac na swojej skórze.. Jednak na razie staram się wstrzymać.. Co do przyszłości, na pewno jeszcze będę starał się pogodzić z kolorem 🙂 Jeszcze będzie można zobaczyć coś weselszego w moich pracach… Czas pokaże, jak to będzie.. Staram się ciągle szukać czegoś nowego i często mieszać coś w swoich pracach tak, aby nie popaść w rutynę. Już niedługo będę wprowadzał wiele zmian do moich prac, co na pewno będzie można zauważyć… Na razie czeka mnie jeszcze sporo pracy… Ten rok przyniósł dla mnie wiele zmian i nie zaliczam go do najłatwiejszych, lecz teraz już wszystko się układa po mojej myśli i mogę się skupić w pełni na rozwoju. Jedno jest pewne, ciągle będę chciał wykonywać prace inspirowane realizmem, sprawia mi to największą przyjemność.

TATTOO-MAP: Gdy tworzysz swoje autorskie projekty, co najchętniej w nich umieszczasz? Posiadasz swoje ulubione motywy, tematy? Przyznaj, że lubisz dorzucić trochę mroku, nie tylko w kwestii kolorystyki 😀

MARCIN SOKOŁOWSKI: Dobre pytanie Mario 🙂 Z tym mrokiem różnie bywa 🙂 Ciężko mi sobie wyobrazić super wesołą pracę przy użyciu takiej ilości czerni … Ale nie zaprzeczę, lubię iść w tym kierunku, inspiruję się wieloma horrorami, jak i obrazami przedstawionymi w takiej stylistyce, jakoś takie motywy wykonuje mi się najlepiej, sam mrok idzie gdzieś za mną odkąd zaczęłam rysować. Co do ulubionych… Czaszki i demony pewnie nigdy mi się nie znudzą …:) Zawsze wykonuję je z miłą chęcią, lecz myślę, że wielu tatuatorów ma takie same podejście do tego tematu.. Jest wiele pomysłów, które sprawiają mi wielka frajdę, nie muszą być to koniecznie Mrok Zło i Zniszczenie 😀 hehe.. Przede wszystkim cenię sobie oryginalność i otwartość klienta – to podstawa do wykonania świetnego tatuażu. Niemalże każde przedstawienie, które wykonuję pierwszy raz jest dla mnie w pewnym sensie wyzwaniem i zawsze mogę na to spojrzeć świeżym okiem. Tematy, z jakimi przychodzą ludzie, w większości można przygotować w ciekawy sposób tak, aby wyglądały oryginalnie, lecz tutaj też klient musi być otwarty na twoje pomysły. Bardzo miło współpracować z osobą, która ci ufa w 100 procentach i chce mieć pracę wykonaną z twojej ręki, co daje ci dużo swobody przy wykonywaniu projektu. Oczywiście, zdarzają się ludzie, którzy są uparci i chcą TO i koniec, więc nie dają się namówić na nic innego. Na pewno tego nie krytykuję i nie neguję, jeśli da się to wykonać w poprawny sposób nie jest to żadna kopia gotowego tatuażu, będzie on finalnie wyglądał dobrze na danej części ciała i oczywiście – odpowiada mojej stylistyce prac – chętnie go wykonam.. Wracając do mroku … To, co widnieje w mojej galerii, nie jest aż tak mroczne, lecz wydaje mi się, że właśnie taka ilość czerni sprawia, iż czasem ludzie to odbierają w taki właśnie sposób. Mi to oczywiście nie przeszkadza hehe 🙂

TATTOO-MAP: A gdzie znajdujesz najwięcej inspiracji?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Trudne pytanie …Inspiracje pobieram zewsząd, po prostu czasem pomysł wpadnie nagle do głowy, a czasem siedzę nad projektem dłuższy czas i nic nie mogę wymyślić.. Jak wspomniałem wcześniej, ten rok był dla mnie dość ciężki i zaszło w nim wiele, wiele zmian .. dużo też podróżowałem i nie mogłem odnaleźć swojego miejsca… sprawiło to, że wszystko przychodziło mi o wiele ciężej… Jestem osobą, która lubi obserwować wszystko to, co dzieje się wokoło. Naprawdę może przynieść to wiele świeżych tematów, które na pewno można przewinąć w tatuażu… Aktualnie mieszkam w Krakowie, jest to stare miasto, bogate w rożnego rodzaju zabytkową architekturę i można z tego także wyciągnąć wiele elementów przydatnych w tworzeniu.. Ciężko to wytłumaczyć, ale moim zdaniem wszystko może inspirować… Czy to będzie film czy też będziesz jechać autem i nagle coś zobaczysz, ciężko powiedzieć hehe…. Tak, jak wspomniałem wcześniej jestem otwarty na pomysły i nie chcę zamykać się tylko w jednym. Odpoczynek jest też dosyć ważnym elementem twórczości… Czasem odcinka od wszystkiego pozwala świeżo spojrzeć na niejeden temat, po prostu czasem fajnie porobić coś i nie myśleć o pracy, zmienić to, co nas otacza dookoła. Wracając do projektów, to trzeba pamiętać, że to klient przychodzi z pewnym gotowym pomysłem … Moim zadaniem jest zwizualizować go w postaci projektu. Często muszę się w pewnym stopniu sugerować tym, co on by chciał posiadać na swoim ciele.. Więc czasem jest to wspólna praca… Oczywiście zdarza się ze ludzie przychodzą i dają ci w 100 procentach wolna rękę… Wskazują tylko miejsce, w którym chcą wykonać sobie tatuaż, a reszta zależy już tylko ode mnie… Jest to naprawdę świetne uczucie, gdy osoba, którą będziesz tatuować chce coś naprawdę tylko od ciebie.

TATTOO-MAP: Jak właściwie powstają projekty, które następnie przelewasz na skórę? Masz wszystko rozplanowane – całą grę światła i czerni czy dziej się to już intuicyjnie, na skórze?

MARCIN SOKOŁOWSKI: Jak wspomniałem wcześniej, większość tatuaży, które można zobaczyć u mnie w galerii ,to pomysły klientów, oczywiście, które sam przygotowałem, lecz dalej musiałem się sugerować tym, co chcieliby umieścić w danym projekcie.. Zazwyczaj staram się wszystko przygotować wcześniej tak, aby jeszcze zdążyć sobie wszystko przemyśleć i przespać się z danym pomysłem, który będę tatuować… Czasem bywa tak, że po wykonaniu projektu, na drugi dzień patrzę i zmieniam większość elementów, bo coś mi jednak nie odpowiadało.. Więc jak najbardziej, wszystko mam mniej więcej rozplanowane w głowie … Zdarza mi się, że muszę przygotowywać cały projekt w dzień tatuażu i nie było to nigdy dla mnie super komfortowe… Zależy to też od tatuatora.. Ale sesja średnio zajmuje mi od 6 do 8 godzinek, więc wykonanie jeszcze projektu w ten sam dzień zajęło by mi zbyt wiele czasu.. Zdecydowanie wolę poświecić ten czas na sam proces tatuowania… Wiele zmian czasem wprowadzam już po odbiciu kalki… Często staram się coś domalować na skórze tak, aby wszystko układało się odpowiednio pod kształt danej powierzchni, na której będę pracować. W dużej mierze działam intuicyjnie, jeśli chodzi o finalny wygląd pracy… Rzadko się zdarza, że jest to wierna kopia odwzorowana z projektu… Wprowadzam zawsze dużo zmian oczywiście, po wcześniejszej konsultacji z moim pacjentem :D… Często też zdarza się, że kalka, którą odbiłem i miała ułatwić cale zadanie, najzwyczajniej się zamrze i wtedy też muszę lekko improwizować.. Jeśli chodzi o całą grę światła, moje prace są jednak w dalszym ciągu inspirowane realizmem i często sugeruję się fotografiami, które były używane do wykonania projektu… Wszystko zależy od rodzaju pracy, jaką wykonuję i w jakiej mierze mogę ingerować w projekt.

TATTOO-MAP: Jest coś, co jeszcze Cię zajmuje, kiedy nie dziarasz, nie projektujesz? Zawód tatuatora pozostawia |Ci jeszcze jakąkolwiek przestrzeń? Każdy, z kim rozmawiałam podkreślał jak bardzo zaborcza jest to profesja 😉

MARCIN SOKOŁOWSKI: Mam bardzo mało czasu, który mogę poświecić dla samego siebie… Ostatnio jeżdżę na wiele guest spotow, konwencji, mam też wiele pracy na miejscu.. Zawsze jednak staram się zorganizować sobie coś, aby móc się zresetować … Nie można żyć samą pracą, ale też wiele wolnego czasu poświęcam na rysowanie i tworzenie, nie tylko na potrzeby tatuażu. Daje mi to naprawdę dużo radości i poniekąd przy tym odpoczywam…. Myślę, że wiele osób przeżyło coś takiego za czasów szkoły… Jak było trzeba przeczytać lekturę, to jak za karę, ale inna książka sprawiała wiele przyjemności hehe. Moje życie kręci się ciągle wokół sztuki i nie umiem zmienić tego podejścia… Z wieloma tatuatorami wychodzimy często po pracy i bardzo często gadamy wciąż o pracy, czy to o projektach, które będziemy wykonywać.. Po prostu uwielbiamy to, co robimy i nigdy nam się to nie znudzi.. Co do innych zajęć ,jakie staram się wykonywać poza całym światem tatuażu… Ostatnio byłem parę razy na ściance wspinaczkowej i bardzo mi się to spodobało. Na pewno będę starał się to kontynuować.. Bardzo fajną odskocznią dla mnie jest też chodzenie po górach, uwalniam się wtedy od całego zgiełku, który mnie otacza… Jestem osobą lubiącą wszelkiego rodzaju aktywności fizyczne… Spędzam zbyt wiele czasu w pozycji siedzącej, aby dalej lenić się na kanapie przed telewizorem 😀 Pracuję aktualnie w studio KULT w KRAKOWIE, gdzie się wspaniale odnalazłem, tam też poznałem świetną ekipę i ostatnio spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu poza praca… Przede wszystkim – i to jest dla mnie najważniejsze – staram się odnaleźć jak najwięcej czasu dla rodziny i kobiety, czyli osób, które są zawsze przy mnie i wspierają mnie w trudnych chwilach . Zawód tatuatora jest bardzo wymagającym zajęciem i trzeba poświęcić naprawdę wiele czasu, aby się rozwijać ale myślę, że jak się chce, na pewno można zorganizować tez czas w taki sposób, żeby nie zaniedbywać innych rzeczy

 


 

All photo content was taken from Marcin Sokołowski’s Social media:

Marcin Sokołowski fanpage : https://www.facebook.com/immortality.crew

Marcin Sokołowski Instagram: https://www.instagram.com/marcin.sokolowski/

Kult Tattoo Fest fanpage : https://www.facebook.com/kulttattoofestpoland/

Kult Tattoo Fest Instagram : https://www.instagram.com/kulttattoofest/

About Maria Smigiel

The first time I set foot in a "tattoo studio", I was 15 years old. This is when my tattoo adventure begun. Fortunately, some time later, I met people to whom, I can confidently call true artists, even if my opinion of artists have been met with a rather large dose of skepticism, as I am strongly against calling just any tattooist an artist . What tattoos do I like the most? Those Good ones. Although I admit that my favourite style is neo-traditional and traditional. After holding the tattoo machine for the first time, I concluded that my first choice of history of art module at university was a much suited career path as apposed to a tattoo artist. For years, I have had the pleasure to surround myself with extremely talented people, not only those who are breaking the conventions, but also the negative stereotypes. These talented people have an incredible amount of knowledge to share. This brief explanation certainly does not reflect in full how truly talented and remarkable these People are, but it gives me the opportunity to introduce to you, those whom I admire before we get to know them a little better.