“Ja wierzę, że przeszkody nie istnieją. Tylko my możemy je sobie stworzyć!” – Sławomir Myśków nadciąga z niewyczerpalnymi pokładami energii!

“Ja wierzę, że przeszkody nie istnieją. Tylko my możemy je sobie stworzyć!” – Sławomir Myśków nadciąga z niewyczerpalnymi pokładami energii!

TATTOO-MAP: Sławku, Twoje poczynania są mi dobrze znane od bardzo dawna, liczni moi znajomi noszę na sobie Twoje prace jeszcze sprzed wielu lat 🙂 od jak dawna właściwie parasz się tym zacnym rzemiosłem? 🙂

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Miło mi to słyszeć, czasami pracując tak na uboczu tego wszystkiego mam wrażenie, że jestem chłopakiem z malej mieściny, o którym nikt nie słyszał. Mam nadzieję, że znajomi są zadowoleni z moich prac. Ile w tym siedzę? Kurczę, już trochę minęło, z 16 lat będzie. Ale przez ostatnie – chyba – 15 lat stwierdzam, że dużo się nie nauczyłem, patrząc przez pryzmat minimalnej dojrzałości, dopiero chyba teraz, powoli zaczynam rozumieć jak działa skóra, co to jest światłocień 😉 Nie mogę powiedzieć, że to lata stracone, nie, absolutnie, wzloty i upadki dają dobry zastrzyk racjonalnej świadomości w bańkę 😉 Ale mniejsza z tym, trochę w tym siedzę, jednak dopiero teraz czuję, że zaczynam się uczyć konkretów, te wszystkie lata to chyba był alfabet, teraz mogę powoli zabierać się za pisanie pełnymi zdaniami.

TATTOO-MAP: Czyli jednak człowiek uczy się całe życie… 🙂 A jak wyglądało Twoje życie wcześniej? Zabrzmiało głęboko i bardzo osobiście, ale mam na myśli to, co Cię zajmowało, zanim postanowiłeś sięgnąć po maszynkę?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Moje życie? hmm… nie było nudne, cieszę się, że wychowywałem się na wiosce, razem ze znajomymi dużo wymyślaliśmy dziwnych rzeczy. Nie neguję miasta, ale po prostu w mieście jest więcej możliwości, to życie wygląda inaczej. Żyjąc na wiosce po prostu się czegoś szuka, bo nie ma opcji na wiele rzeczy. Ale dzięki temu zżyłem się z naturą, nauczyłem spędzać czas ze sobą samym,nie meczę się, kiedy jest cisza … Odpoczywam, myślę, kreuję, oddycham … To jest wspaniałe uczucie, kiedy człowiek nauczy się siebie. Nie mam prostego charakteru i moja Patrycja, czy rodzina to powie w każdej chwili. Każdy myśli, że jestem wesoły na maxa, że moje poczucie humoru bywa tak chamskie, że dużo ludzi tego nie łapie. Jednak, gdy ja się z tego śmieję, to uważam, że to nie jest slaby żart, bo przecież jedną osobę to rozbawiło 😉 Tak prywatnie, jestem bardzo cichy, dużo nie rozmawiam, może dlatego, że nie potrafię. Nie będę mówił przecież o sobie w samych superlatywach. Gdzie tam… Mam masę wad, tak, jak mówiłem mam bardzo ciężki charakter, ci co ze mną wytrzymują wielkie PIEC . A co spowodowało, że zabrałem się za tatuowanie – nie mam pojęcia. Od małego uwielbiałem mieć popisane ręce. Pamiętam jak byłem dzieciakiem, to widziałem ciągle malutki krzyżyk na ręce taty, który go sobie zrobił w wojsku, zajarany byłem tym, że on to ciągle ma, a mi się zmywają… Po prostu fajnie było mieć uwalone ręce.

TATTOO-MAP: Teraz jest to chyba popularny, a przynajmniej coraz bardziej powszechny kierunek, wzbudzający ogromne zainteresowanie wśród młodych ludzi, ale jeszcze kilka lat temu tak nie było. No i zostanie tatuatorem było chyba bardziej skomplikowanym procesem, niż teraz (nawet sprzęt wielu tworzyło na patencie)

SŁAWOMIR MYŚKÓW: heh… Młodzi tego nie pamiętają, ale zacząć tatuować w tamtych czasach było mega ciężko, owszem, po domach było kilku tatuatorów, ktrórzy pracowali na maszynkach z zapalniczki i strunach od gitary, nie to, że jadę czy coś, nie! Po prostu kiedyś tak było i mega szacunek, że oni mimo braku sprzętu pracowali, przecież sam też tak zaczynałem. Ale konkretnych osób była garstka na calą Polskę. Nie do podejścia dla chłopaczków z wioski 😉 Nie było neta czy youtuba. Wszystko, co się dowiedzieliśmy wynikało z prób i błędów. Nie chcę wymieniać osób, które się przyczyniły do mojego rozwoju, bo może kogoś bym pominął i bym kogoś uraził. Ja po prostu się pchałem wszędzie, aby tylko dowiedzieć się trochę i zapisywać to w zeszycie. W sumie, do tej pory łażę, jak pracuję z kozakami, to się wypytuję ile wlezie i notuję by niczego nie zapomnieć, a kiedy jestem już u siebie po prostu próbuję. To jest pytanie na mega zmęczenie słuchacza czy czytelnika 😉 Więc może po prostu skończę ten temat. W jednym zdaniu, gdybym wiedział wtedy, ile teraz, ile tatuowanie kosztuje poświęcenia i czasu to nie wiem czy bym wtedy się za to zabrał 😉 Ciągła to walka z samym sobą, aby być lepszym. Teraz powoli czuję, że coś zaczynam łapać i cieszę się, że nie poddałem się lata temu 😉 Żyję pasją… A dzięki niej jestem szczęśliwy

TATTOO-MAP: Wykonujesz tatuaże zakorzenione w realizmie, mówię zakorzenione, ponieważ w Twoich projektach można zauważyć różnego rodzaju fascynacje, jak np. surrealizmem. Opowiedz proszę coś więcej o tym, co tworzysz, a tworzysz nie tylko na skórze – widziałam także Twoje znakomite płótna.

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Generalnie, do tej pory wykonywałem wszystko. To, co jest u mnie w galerii to praktycznie wizje moich klientów. Piszą mi kilka zdań, a ja robię projekt. To jaki zrobię projekt zależy od klienta. Traktowałem to do tej pory jako dobrą szkołę. Nie chciałem się zamknąć w jednym stylu, bo moje prace były by ograniczone do rzeczy, w których czuję się swobodnie, a te które uważałbym za obce omijałbym.Teraz po tych wszystkich latach mogę stwierdzić, że powoli zabieram się za własny kierunek. Bez podstaw niczego nie zrobimy, ludzie mi piszą „co jest z tobą, że tak mało prac dodajesz, ze raz na miesiąc może coś”. To jest proste – robię coś i jestem zajarany, przebijam piątkę z klientem, cieszę się, że mam zdjęcie… Idę coś porobić, siadam i myślę w końcu – chwila i to zaraz dodam. Siadam i już mnie wkurw bierze, bo widzę masę błędów, bo tu światłocienia nie dojechałem, bo kontrast gdzieś mi uciekł. I tyle z dodania zdjęcia. Ale może dzięki temu czuję, że się rozwijam. Kiedyś było prościej, tatuaż skończony , .pyk do galerii… Teraz jeden może na miesiąc, i nie dlatego, że czuję, że on jest zajebisty… Też się zastanawiam za każdym razem, czy go dodać, ale myślę „no muszę coś dodać …” muszę też czasami myśleć o pracy i o klientach, przecież bez nich nie miałbym życia jakie mam… i za to wszystkim dziękuję 😉 to dzięki Wam mogę się skupić na pracy.

TATTOO-MAP: Twoja szczerość, jednocześnie skromność serio imponuje. Ale powiem Ci coś jeszcze, powiem Ci szczerze, choć sam też już wspominałeś – nie znamy się zbytnio osobiście, ale słyszałam wiele anegdot z Twoim udziałem, widuję Cię również podczas licznych „imprez okolicznościowych”. I wniosek nasuwa się jeden – jesteś chyba najbardziej szaloną – pozytywnie – zakręconą osobą na polskiej scenie tatuażu, postacią niesamowicie barwną, posiadającą niekończące się pokłady energii. I zdajesz się sprawiać wrażenie osoby niezważającej na ograniczenia, również w pracy. Zgadza się?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: heh 😉 temat rzeka 😉 Jestem dość skomplikowaną osobą i niełatwą do życia;) Gdy jestem między ludźmi po prostu jakiś guzik zostaje wciśnięty i przestaję myśleć twórczo, a wręcz przeciwnie. Chyba to jest dla mnie taka odskocznia od normalnego dnia w życiu. Normalnie jestem cichy i chcę tworzyć, czy przebywać sam, coś robiąc. A między ludźmi chcę zapomnieć o tym i po prostu wyładowuję się, traktuję to jak worek treningowy, wyskaczę się ,dam z siebie wszystko, a potem przez kolejny okres mogę być wyciszony;) Taki towarzyski tryb życia by mnie wykończył, nie byłbym w stanie zrobić nic twórczego, a głównie przecież po to żyję 😉 Mnie się lubi albo nie. Staram się być dobry dla wszystkich, do agresywnych nie należę. A bardziej do takich, co widzą muchę w pajęczynie i chcą ją uwolni tak, by jej nie uszkodzić skrzydełek. Kocham życie – rodzice tego mnie nauczyli. Dużo dostałem od innych, więc kiedy mogę to i ja chcę coś dać.

TATTOO-MAP: A co cenisz sobie w pracy, jaką wykonujesz najbardziej? Wolność, możliwości, które jednocześnie daje?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Najlepsze jest to, że ja nie czuję, że pracuję. Robię to, co lubię, a ludzie mi za to płacą. Czego mógłbym chcieć więcej? Na pewno oduczyłem się pracować dla kogoś, jestem sam dla siebie, nikt nie stoi i nie mówi mi co mam robić by zarobić. Dużo osób pyta się, dlaczego nie przyjmę kogoś do pracy, czy nie rozbuduję studia itd. Odpowiedź jest prosta, nie jestem dobrą osobą by być szefem, to są kolejne rzeczy, które niszczą spokój w myślach, podziwiam te osoby, które potrafią tak działać. Ja jednak wiem, że za dużo bym myślał, komuś coś by nie wyszło, albo by miał jakiś problem, a ja bym to wziął na siebie. Teraz jestem sam dla siebie, jak coś spierdolę, to winię siebie;) Staram się wyeliminować wszystko, co mnie dekoncentruje. Udaje mi się to… Więc nie pozostaje mi nic innego jak ”jarać się życiem”

TATTOO-MAP: Jesteś osobą z wielką fantazją i wyobraźnią. Wieloletnim doświadczeniem i, co również pokazuje ta rozmowa – licznymi przemyśleniami. Widać to też w Twoich tatuażach. Jak teraz przebiega Twoja praca? Trzymasz się ściśle zamysłu klienta, czy wolisz, gdy ktoś oddaje się w Twoje ręce i pozostawia dużą dozę wolności twórczej?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Osobiście nie lubię, jak ktoś mi wysyła dwie kartki A4 o tym jak ma wyglądać projekt, po przeczytaniu zaczynam za dużo myśleć i nie czuję za bardzo swobody .Nauczyłem już ludzi, żeby po prostu rzucali mi kilka haseł i resztę pozostawili mnie – to już moja zabawa. Bawię się i kombinuję. Jednak od 2018, już mogę powiedzieć, wiele się w mojej twórczości zmieni, od dwóch lat planowałem ten rok jako przełomowy. Przez te wszystkie lata zdobywałem zaufanie klientów, pokazywałem, że potrafię zrobić kwiatka czy konia czy co tam komuś w głowie się urodzi. Kiedy już wiem jak zrobić prostą linię, czy wyplenić albo wbić kolor, mogę się zabrać za swoje projekty, na których znajdę chętnych i po to właśnie były te wszystkie lata. W 2018 chcę się już skupić tylko na swoich projektach, wiec mam nadzieję, że w 2019 w końcu będzie jasne dla wszystkich, jaki jest mój styl 😉 Pewnie i tak zmieni się on z czasem, bo przecież nadal będę chciał się uczyć, ale to już będzie rozwój w moim indywidualnym kierunku 😉 zobaczymy jak to będzie…

TATTOO-MAP: Kiedy siadasz do kartki, płótna, cokolwiek, niekoniecznie na zamówienie klienta, co inspiruje Cię najbardziej, jakiego typu bodźce napędzają Cię do tworzenia i jakiego typu prace wykonujesz z reguły pod ich wpływem?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: kurczę, ciężkie pytanie… Jeśli siadam do płótna, to na pewno nie jest coś, co zażyczył sobie klient, to część mojego świata, który zostaje typowo pod moją kontrolą, kiedyś starałem się tworzyć dla innych, również poza tatuowanie, ale nie było w tym radości, zero, a nawet męczyło mnie to. Jak już byłem przy końcu, to wstydziłem się tego, że coś takiego oddaję, a nie raz po prostu niszczyłem mówiąc, że nie dam rady. Stwierdziłem więc, że to nie dla mnie. Teraz, gdy coś robię, to po prostu siadam i jakaś chillowa muzyka cicho gra w tle, pies śpi z boku i to daje mi mega spokój, w chwili przerwy podejdę, położę się obok niego i głaszcząc obserwuję, co zmienić i co muszę jeszcze zrobić. Bicie serca zwierzaka jak metronom daje mi mega spokój, nie maluję pod wpływem alko, bo mnie to męczy, generalnie prawie nie piję, może gdy właśnie jestem na jakiejś większej imprezie, a tak to szkoda mi floo które mam bez procentów, może czasami sobie zajaram. Ale to już kiedy zostaje mi praca nad detalem, przy początkowym procesie nigdy ,wolę być świadomy i skoncentrowany na efekcie, a detal to wiadomo – męczy strasznie jego malowanie, a jak zajaram to siedzę w jednym miejscu 2 godziny i widzę, że jeszcze 4 i będzie skończony dany element 😉

TATTOO-MAP: hahahahah! Praca tatuatora jest niezwykle absorbująca, pochłania ogromną ilość czasu i energii – studio, projekty, podróże, konwenty… W jaki sposób pożytkujesz tę, która jeszcze pozostaje po całym dniu pracy? znajdujesz czas aby posiadać i realizować inne pasje?

SŁAWOMIR MYŚKÓW: Nigdy z tym nie miałem problemu, nigdy mi nie brakowało czasu na to, co chciałem;) Plan dnia jest najważniejszy .Co chcę zrobić, ile na to mam czasu itd. Pamiętam, jak chyba od 19 roku życia do 27 siedziałem od 10 rano w studiu, kończyłem pracę o 7-8 , wracałem do domu, 2 godziny projekt dla klienta i potem rysowanie i malowanie dla siebie czy nauka do 1-2 w nocy i tak prawie siedem dni w tygodniu. Jednak po tych wielu latach stwierdziłem, że trzeba porobić coś innego, bo się zamęczę, wypalę. Nauczyłem się odnajdować kontrast, taką odskocznie od tego, cały dzień siedzę i myślę, skupiam się, a po pracy, gdy już nie mam co malować, bo płótno musi wyschnąć, działam bardziej aktywnie. Ostatnio zajarany jestem motocrossem, skakaniem i głównie w ten sposób spędzam czas. Spacery z psami po lasach.itd itd… Plan jest dla mnie najważniejszy .Przed snem myślę, co będę robił jutro i staram się tego trzymać. Może się wydawać to dziwne i takie z dupy, ale dzięki temu po prostu wiem, co mam zrobię i nie marnuję czasu na myślenie 2 godziny za co by się zabrać. Samo to, że pozbyłem się telefonu z mojego życia dało mi przynajmniej 1,5 godziny więcej, a w tym czasie dużo można zrobić. Generalnie ciężko się wypowiadać na takie tematy, bo każdy z nas jest inny, dla jednego będzie to spoko, dla innego nie… Najważniejsze to być sobą, iść tak, jak się czuje i znaleźć to, co się kocha, a życie …kurczę…będzie naprawdę mega!

Myślę, że nie ma sensu więcej o mnie rozmawiać, nie jestem osobą godną do naśladowania, każdy z nas ma wady i zalety, czas daje nam możliwość pracy nad sobą. Jak czujecie, że coś chcecie robić, to róbcie, nie jedna osoba powie, że po co?, że za stary, ze coś tam… Takie pierdolenie… Ja wierzę, że przeszkody nie istnieją. Tylko my możemy je sobie stworzyć! Przepraszam, że o nikim nie wspomniałem w mojej wypowiedzi, nie gniewajcie się… Ci, co mi pomogli, te osoby, co mnie znają wiedzą, że teraz piszę do nich. Dziękuję za wszystko i dzięki, że jesteście…

==========

Photographs courtesy of Sławomir Myśków

Sławomir Myśków fanpage: https://www.facebook.com/slawek.myskow

Sławomir Myśków Instagram: https://www.instagram.com/myskow_slawomir/

 

 

About Maria Smigiel

The first time I set foot in a "tattoo studio", I was 15 years old. This is when my tattoo adventure begun. Fortunately, some time later, I met people to whom, I can confidently call true artists, even if my opinion of artists have been met with a rather large dose of skepticism, as I am strongly against calling just any tattooist an artist . What tattoos do I like the most? Those Good ones. Although I admit that my favourite style is neo-traditional and traditional. After holding the tattoo machine for the first time, I concluded that my first choice of history of art module at university was a much suited career path as apposed to a tattoo artist. For years, I have had the pleasure to surround myself with extremely talented people, not only those who are breaking the conventions, but also the negative stereotypes. These talented people have an incredible amount of knowledge to share. This brief explanation certainly does not reflect in full how truly talented and remarkable these People are, but it gives me the opportunity to introduce to you, those whom I admire before we get to know them a little better.